sobota, 20 kwietnia 2013

"A musisz uwierzyć w siebie, bo wiara czyni cuda..."


Po pierwsze, chciałam powiadomić, że ostatnimi czasy mam poważne problemy z Internetem, dlatego mam spore zaległości na Waszych blogach. Wszystko nadrobię już wkrótce :)

Po drugie - chciałabym serdecznie podziękować za nominację Tea, którą niestety muszę czasowo odsunąć. Mój blog powstał niedawno, nie mam zbyt wielu Obserwatorów więc ciężko byłoby uzbierać wymaganą 11 wspaniałych :) (nie chcę nominować przypadkowych blogów, wolałabym te, które znam, czytam i mi się podobają). Wiem, że to z mojej strony głupie, bo pomogłoby mi to w promocji, ale niech wszystko dzieje się w odpowiednim, spokojnym tempie. Poważnie zabiorę się za rozwój tej strony dopiero w czerwcu, po sesji. Same zapewne wiecie, że teraz na uczelni lada chwila zacznie się gorący okres. Na pytania jednak chętnie odpowiem, żebym nie wyszła na kompletną ignorantkę, bo jednak ta nominacja to dla mnie duże wyróżnienie i ogromny powód do radości! :)
Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła brać udział w takich zabawach!

1. Noc czy dzień?
 Ale do spania, czy rozrabiania? :) Każda pora doby ma swoje zalety i wady. Jeśli chodzi o wypoczynek, naukę, imprezy, przemyślenia, preferuję zdecydowanie noc. Cisza pozytywnie mnie nastraja. Nie oszukujmy się jednak - większość funkcji życiowych odbywam za dnia :)

2. Ulubione zwierzę?
Psy. Sama mam kundelka. 
Komisarz Alex ;)
3. Ulubiony film?
Ciężko wybrać. Na ten moment chyba "Tożsamość", "Dziewczyna z tatuażem", "Uprowadzona", "Człowiek w żelaznej masce". Z naciskiem na ostatnią pozycję :)

4. Ulubiona książka? 
Nie będę oryginalna, ale od podstawówki wciąż Harry Potter jest na liście moich faworytów. Ostatnio przeczytana przeze mnie książka, która mnie naprawdę zafascynowała i mogłabym ją polecić wszystkim kobietom - "Purpurowa nić".

5. Język, którego chciałabyś się nauczyć? 
Języki są dziedziną, która niezmiennie mnie interesuje, dlatego chciałabym opanować co najmniej kilka. Sama uczę się hiszpańskiego i poprzez czytanie zagranicznych książek staram się szlifować angielski. Na pewno sięgnę po jakiś skandynawski - norweski i szwedzki walczą ze sobą zaciekle o moją uwagę :) Przez pewien czas miałam też "zajawkę" na hindi i migowy. Ale zrezygnowałam, bo nauka kilku języków naraz sieje w głowie więcej szkód niż pożytku :)

6. Dokąd odbyłaby się Twoja wymarzona podróż?
Do Meksyku, lub Peru. Ewentualnie w przeciwną stronę - do Singapuru :)

7. Ulubiony kwiat?
 Nie lubię za bardzo roślin. Mój pies ma to po mnie ;)

8. Wysiłek sportowy czy słodkie lenistwo?
Wysiłek! 

9. Cecha charakteru jaką sobie cenisz najbardziej?
Szczerość. Boli tylko raz, a pozwala zachować równowagę w życiu i nie brnąć bezsensownie w chore układy.

10. Czego nie lubisz w ludziach? 
Pierwsza myśl: głupoty. Mam alergię na brak inteligencji, prostacki humor, nieumiejętność wysławiania się w ojczystym języku na poziomie przyzwoitym i monotematyczność (typu malowanie paznokci). Wiadomo, że wśród bliskich znajomych nie zawsze jest "inteligentnie" i super jeśli nikt nie ocenia Cię przez pryzmat takich zachowań, jednak w pewnych sytuacjach trzeba potrafić się zachować.

11.Motto/cytat z którym się utożsamiasz?
Tytuł mojego bloga: Nawet w moje najsłabsze dni robię się trochę silniejsza.Powtarzałam sobie to za każdym razem, kiedy znalazłam się w trudnej sytuacji. Nie ma złych doświadczeń, chyba że te, które nas niczego nie uczą. Staram się sobie wytłumaczyć, że każde cierpienie nie jest bezsensowne, bo mocno hartuje i kształtuje nasz charakter. Wiąże się to więc z popularnym powiedzeniem: Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. 


Chciałabym teraz zadać każdemu z Was indywidualnie różne pytania, ale tak jak powiedziałam na samym początku, na razie to odkładam. Kiedyś na pewno się odwdzięczę. Jeszcze raz dziękuję za nominację! :)



Na koniec chciałabym polecić wszystkim wspaniałą piosenkę, która niesie świetny przekaz. Mi bardzo pomogła w trudnych chwilach.





Pozdrawiam i przypominam, że niedługo znów będę do Was regularnie zaglądać! :)

wtorek, 9 kwietnia 2013

Mój program naprawczy :)


Zrobiłam to :)
Mimo wielu sprzeciwów i spojrzeń pełnych politowania, dokonałam zakupu herbaty, która zgodnie z chwytem marketingowym, ma powiększyć biust. Nie wierzę co prawda w ten cudowny efekt push up, jednakże ma ona również inne zastosowania. Oczywiście gdybym wiedziała, że dostanę zwyczajne szyszki chmielu do parzenia, nie zdecydowałabym się na taki zakup, bo można go dużo taniej kupić w aptece. No, ale niech tam. ;) Oryginalne opakowanie wyrzuciłam, ale ziółka wyglądają tak:



Okropny zapach i niezbyt zachwycający smak. Mam nadzieję, że warto to pić. Obietnice producenta, oprócz takich, że za kilka tygodni mam wyglądać jak Marlin Monroe? :)

- uspokojenie,
- lepszy sen,
- mniejsze wypadanie włosów, 
- skuteczność w walce z łupieżem,
- ujędrnianie i powiększanie biustu,
- pozytywny wpływ na skórę i paznokcie. 

Oprócz herbaty, w gratisie dostałam serum do modelowania biustu:



Używała go może, któraś z Was? Przyznam szczerze, że też nie pokładam w nim wielkich nadziei mimo obiecującej nazwy :) Jednak na pewno go kupię, gdy ten się skończy. Jego zapach jest cudowny i utrzymuje się bardzo długo. Zrezygnowałam dziś z perfum :) Ponadto ma niezbyt gęstą konsystencję, szybko się wchłania, a jego cena jest śmiesznie mała (około 8 zł). Ktoś mi mówił, że fajnie ujędrnia piersi. Zobaczymy :)

Obiecałam sobie także ostrą walkę z rozszerzonymi porami i suchą cerą. W poszukiwaniu odpowiednich kosmetyków, przeszukuję Wasze blogi :)



I teraz moje największe zmartwienie. Na początku grudnia zrezygnowałam z blondu, na rzecz ciemnego brązu. Malowanie powtórzyłam na początku marca (w obu przypadkach malowałam u fryzjerki, która zastosowała także pigment pod farbę, który miał ją nieco utrwalić :/) i jakimś cudem, ciemny kolor mi się odwidział i zatęskniłam za jasnymi kosmykami. Zdjęcie kiedyś i dziś:



Nie chcę zmasakrować włosów usilnym rozjaśnianiem, dlatego postanowiłam na razie wypłukiwać farbę szamponami przeciwłupieżowymi, na początku lipca spróbować umalować je na ciemny blond, a pod koniec września wrócić do jasnego. Dodam tylko, że mam cienkie włosy i bardzo podatne na malowanie. Nigdy kolor nie wyszedł mi "nie taki jak trzeba". Jeszcze nie konsultowałam się z fryzjerką w sprawie moich zamierzeń, ale czy któraś z Was ma może jakieś doświadczenia w tej kwestii? Czy mój tok rozumowania o powolnym schodzeniu z koloru jest naiwny, cz ma jakiś sens? Będę wdzięczna za każdą opinię! :)


czwartek, 4 kwietnia 2013

Ponuro.


Na początku, zgodnie z obietnicą wstawiam zdjęcie siebie w sukience, którą pokazałam ostatnio. Tak się składa, że tego samego dnia ja i siostra dorwałyśmy się do aparatu i zaczęłyśmy robić sobie fotki. Proszę więc zignorować pozę, była bardziej dla śmiechu niż z chęci bycia seksownym :D
 Nie jestem zbyt dobrą modelką, jednak myślę, że na mnie wygląda nieco lepiej niż na podłodze :)



A za oknem szaro i ponuro. U mnie cały dzień pada śnieg. Nie dość, że wiosny nie widać, to jeszcze zima wygląda jakby bardzo dobrze się u nas czuła. Bezczelna ;) Na szczęście prognoza pogody wskazuje, że w moim rejonie od przyszłego tygodnia ma być wyraźna poprawa. Oby, bo mam dość takiej aury, która wprawia mnie w całkowitą melancholię. Absolutnie nie chce mi się nic robić. Odpuściłam sobie nawet ćwiczenia, choć była to dla mnie wielka radość.

Jedynym lekarstwem jest zakopać się pod koc z książką i herbatą. Moja, ostatnio pita w bardzo miłym towarzystwie :) wyglądała tak:



Nie wiem czy wiecie, ale do sesji zostało jakoś tak mało czasu. Tymczasem ja zamiast sporządzać sobie harmonogram nauki, zajmuję się planami na majówkę. A Wy jak, macie już jakieś? :)
Pozdrawiam!



czwartek, 28 marca 2013

"Stylizacja"


Obiecałam sobie, że nie będę tego robić, bo podejrzewam siebie o brak stylu i gustu. Przez remont pokoju jednak wyszperałam z szafy zapomniane skarby, które smutno zbierały kurz. Nie mogę uwierzyć, że tak je zaniedbałam! :) A więc musiałam zrobić parę zdjęć mojemu... yy to się nazywa outfit? :) W każdym razie to strój, w którym paraduję od godziny po domu, bo nie mogę się nacieszyć :) Dodam tylko, że sukienka dużo lepiej wygląda jak się ją założy - wspaniale podkreśla talię i wydłuża optycznie nogi aż do nieba. :)







piątek, 22 marca 2013

"Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?"


Która z nas nie chciałaby wiedzieć, co siedzi w głowie przedstawicielom płci męskiej? (nie mówię brzydkiej, bo lubię panów :)) Nie jestem tak zdesperowaną osobą, by czytać nałogowo poradniki dla kobiet o flirtowaniu, uwodzeniu, kochaniu, gotowaniu, malowaniu paznokci, czy jak wyglądać seksownie podczas wydmuchiwania nosa. Dlaczego więc książka wspomniana w tytule, wpadła mi w ręce?
Jest jedną z pozycji w mojej pracy licencjackiej. Ponieważ świetnie bawiłam się przy czytaniu jej, wypiszę najciekawsze rady, a nuż się komuś przydadzą? :)


ZASADA ATRAKCYJNOŚCI NR 1
To, za czym się ktoś ugania, ucieka mu sprzed nosa. 

Zwłaszcza gdy mamy do czynienia z mężczyzną. Z jednym zastrzeżeniem: jeśli uganiasz się za nim w czarnej koronkowej koszulce, najpierw cie przeleci, a dopiero potem odfrunie.

ZASADA ATRAKCYJNOŚCI NR 22
Seks i magiczna iskra to nie jedno i to samo.

ZASADA ATRAKCYJNOŚCI NR 24
Ka żdy mężczyzna chce najpierw seksu, dopiero pózniej
zastanawia się, czy chce, żebyś została jego dziewczyną.
Nie zaspokajając od razu jego pragnień,
stajesz sie jego dziewczyna, zanim się spostrze że.

ZASADA ATRAKCYJNOŚCI NR 30
Za ka dym razem, kiedy kobieta rywalizuje z inną kobietą,
poni ża samą siebie.

ZASADA ATRAKCYJNOŚCI NR 45
Kobieta wydaje się mężczyźnie bardziej pewna siebie,
kiedy on nie mo że jej odciągnąć od jej własnego ż ycia,
bo ona jest ze swojego życia zadowolona.
 

 ZASADA ATRAKCYJNOŚCI NR 53
Kiedy mężczyzna zaniedbuje kobietę, wciąż szuka zapewnienia, że ona
jest nadal w jego zasięgu.

ZASADA ATRAKCYJNOŚCI NR 55
Negatywne zainteresowanie jest dalej zainteresowaniem.
Pokazuje mężczyźnie, że jesteś w jego zasięgu,
tam, gdzie chce, żebyś była.

ZASADA ATRAKCYJNOŚCI NR 59
Kiedy zrzędzisz, ty stajesz się problemem
i on go rozwiązuje, wyłączając cię. Ale
kiedy nie zrzędzisz, to on ma problem.

ZASADA ATRAKCYJNOŚCI NR 100
Najatrakcyjniejszym przymiotem człowieka jest godność.


Ja traktuję te rady z przymrużeniem oka. Może to błąd i dlatego nie mam faceta? ;) Refleksje pozostawiam Wam, ale ogólnie, książkę bardzo polecam. Pozdrawiam! :)

sobota, 16 marca 2013

Przepis na udany wieczór?


Na początku - z lżejszym portfelem, z cięższym sercem i ogromnym uśmiechem na twarzy, prezentuję moje wczorajsze ofiary, choć tak jak zapowiadałam - bardzo niedużo ich ;)


Nie ukrywam, że zapatrzona jestem jedynie w buty (Deichmann), reszta to raczej konieczność (zmywacz do paznokci, wodoodporny eyeliner). Są przecudowne. Nie mogę przestać chodzić w nich po pokoju :) Magia szpilek jest taka, że poprawiają humor na wiele godzin!
Co do lakieru - kolor jest dość głęboki i intrygujący, ale jego rzadka konsystencja irytująca. To raczej stała cecha kolorowych kosmetyków z promocji. Po nałożeniu dwóch warstw jednak prześwitów nie widać, lakier szybko wysechł, a mieniące drobinki są urocze. :)

 Jakieś ciekawe pomysły na wieczór? Mój to nieco nauki, osłodzonej ogromną porcją kalorii, dużo ćwiczeń (tak wiem, że to się wyklucza), długa, leniwa kąpiel z książką. Zawsze jednak istnieje ryzyko, że plany te ulegną całkowitemu zniszczeniu na co szczerze liczę! :-)





czwartek, 14 marca 2013

Wszystko będzie dobrze!


Ponieważ wiosna dała już o sobie znać w minionym tygodniu, wiem że czai się gdzieś niedaleko, aby przegonić zimę w odpowiednim momencie. Wiosno! To właśnie ten moment! :)

Według mnie, to o wiele lepsza pora na postanowienia niż Nowy Rok. W końcu po długich, zimnych i ciemnych miesiącach, wraca do nas upragnione ciepło i światło. Mamy więcej energii i optymizmu. Warto to wykorzystać! 

Ja od pewnego czasu intensywnie ćwiczę, dzięki czemu o wiele lepiej się czuje i psychicznie i fizycznie. Robię 6 Weidera, biegam (do stopnienia śniegu to niestety zawieszone), raz w tygodniu chodzę na basen, jak mam więcej czasu to robię też ćwiczenia rozciągające. W domu, moim nowym ulubionym zajęciem stały się  ćwiczenia z hula hop i szaleństwa na dworze z pieskiem. :) Niedługo planuję też co jakiś czas sięgać po Ewę Chodakowską.

Ufarbowałam włosy i podcięłam zniszczone końcówki.

Ale wiosna to nie tylko odświeżanie ciała, ale również umysłu. Z tego powodu wypożyczyłam z biblioteki dwie książki do nauki języka hiszpańskiego, na który ostatnio nie miałam czasu.

A jutro zakupy! Nieduże, ale mam nadzieję, że kolorowe ;)




A Wy jak witacie wiosnę? :)